czwartek, 17 lutego 2011

Czyli jak to jest w Danii.



Tak, a wiec moje obecne miejsce zamieszkania to Dana, dokladnie Jutlandia. Tutaj subkultury scisle zwiazane z okreslona muzyka nie sa tak widoczne jak w Polsce, powiedzialabym nawet, ze trzeba baaaardzo mocno sie wysilic, aby je dostrzec. Tutaj muzyka niszowa nie jest tak energetyczna i dzwieczna jak w Niemczech i brakuje jej typowego melodycznego, rwacego serce, melancholijnego skandynawskiego ducha. Bardzo duzo wplywowo amerykankich. Poki co ja okreslam to  w pewiem sposob bezplciowe. Mieszkam tu narazie3 lata, wiec houpfuli bedzie lepiej. Co prawda kluby muzyczne sa, koncerty i inne funkcjonuja nienagannie. O wsystko jest latwo. Moze to powod dlaczego muzyka metalowa czy tez rockowa nie jest tak wywyzszana? Moze gdyby rzeczy nie bylyby podsuniete prosto pod nos, ktos ruszylby dupe i rozkrecil towarzystwo. A z byciem wolna dusza? Hmmm, istoty zamkniete umyslowo, idziesz rowno z tlumem, albo cie zdepcza. Jezeli chodzi o twoj wyglad, musisz sie naprawde napracowac, aby dostac cos czego nie maja inni, glownie sam se zrobic. Sklepy nie obfituja w roznorodnosc. Takze maly duze pole do kreatywnosci :). Ja i moj "Zywiolak" wymiatamy i szukamy bratnich dusz. POki co jeszcze nie moge krzyknac do "brata" "Slawa".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz